Czapkowo

Co prawda sezon na czapki powoli dobiega końca, ale jak to u mnie bywa chwalę się z opóźnieniem :). No dobrze, z dużym opóźnieniem.
Pierwsza z nich powstała w trybie ekspresowym, po tym jak moja ukochana  uległa degradacji.  W przypływie nie wiem jakich negatywnych emocji omyłkowo wełnianą czapę wrzciłam do pralki i się poprostu sfilcowała. A, że za oknem pogoda była niesprzyjajaca to musiałam natychmiast coś wydziergać i tak oto powstała ona.
IMG_20160104_18123420160110_14173620160110_141908
Wzór warkocza zaczerpnięty z internetu z abcrobóteknadrutach.
Wełna to kartopu, ale nie pamiętam składu, napewno ma bardzo dużą zawartość wełny.
Czapa jest bardzo ciepła i w ciągłym użyciu.
Komin ze zdjęcia powstał z myślą, że będę go nosić, ale to chyba jednak nie mój fason. Jest na sprzedaż.
 
 
Kolejna czapka powstała na zamówienie, zamówienie na wcozraj.
14 stycznia wieczór, dzwoni telefon:
„O Brat dzwoni…Ciekawe co u Niego?”
Słyszę w słuchawce: ” Sis dasz radę zrobić coś na prezent?
Ja: No ale co konkretnie? Dla kogo? W jakim kolorze? Ile mogę wydac na wełnę??
Brat: No nie wiem, może chustę, bo wiesz kumpela ma urodziny i chciałbym dać jej coś fajnego.
Ja: Ok. To chustę czy komin? A może komin i czapkę?
Brat: To ja się zastanowię…
Ja: Dobrze, a na kiedy???
Brat:  Na za tydzień :) Dasz radę????….”
No to co Bratu miałam odmówić??? Następnego dnia pobiegłam szybko do Danuśki ( tak nazywam ulubioną Panią od włóczek :)), wybrałam wełenkę i szybciutko zabrałam się do pracy. Przecież musiałam jeszcze zdążyć to wysłać do Brata.
Komplet urodzinowy dla Krejzolki z Mazur prezentuję się tak
IMG_20160117_11315620160113_221553
I jeszcze na ludziu, niestety chwilę przed spakowaniem do wysyłki czyli póóóóóźnym wieczorem.
 20160117_201945
Wełna to Alize cashmira.
Wzór czapki to ponadczasowa Eachtraht Hat by Justyna Lorkowska.
Komin luźna improwizacja by UlaR :)
Jubilatka zadowolona, podobno ;). Do zdjęć nie chciała pozować, więc muszą wystarczyć Wam tylko moje.
O kolejnych czapkach, a jest ich jeszcze kilka, następnym razem.
Tymczasem dziękuję, że tu zaglądacie, że zaglądacie na fb i instagram. Miło jest mieć tą świadomość, że kogoś to interesuje.
Do następnego 
Ula

Słoninka rzutem na taśmę

Rzutem na taśmę zmobilizowałam się do napisania jeszcze w tym roku.
Kilka rzeczy zeszło z drutów. Czasu brakowało, żeby się nimi pochwalić.
No to pochwalę się co zaczęłam.IMG_2626
Trochę się nazbierało. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać skończone projekty. 
A tymczasem pokażę takie kilkugodzinne dziergadła.

IMG_2598 IMG_2600IMG_2600

 

Mega ciepła czapa zrobiona w kilka godzin.
Wełna to Alize maxi flower 1 motek.
Druty Addi premium nr.9. Grubasy, ale tak lekkie , że aż niewiarygodne.
Dziergało się niezwykle przyjemnie.
Zaczęłam otulacz do kompletu, patrz zdjęcie nr.1.
A dwa dni temu wydziergałam kolejnego słonia, a raczej Słoninkę dla małej Zuzi.
Bo tak już się jakoś utarło, że każdy Maluch w moim otoczeniu dostaje od „Ciotki” słonia na dobry początek.
Proszę Państwa oto Słoninka:

IMG_2615 IMG_2619

 

Zaczęłam dziergać w niedzielę po południu a w poniedziałek po pracy dokończyłam. Przesyłka musiała przejechać 150 km do Zosi.
 
Zainspirowana przez Agę zaczynam sie zastanawiać jak wydziergać sówkę dla Marysi, bo podobno kocha je bardzo. 
A Słoninka wykonana niezmiennie według wzoru: Elijah by Yasoldy Teague.
Postanowienia noworoczne? Znajdować więcej czasu na pisanie i chwalenie się. Na dzierganie również. Przecież nie samą pracą człowiek żyje. Taki mam plan :) Co będzie? Czas pokaże.
Tymczasem Dosiego Roku.
Ula
 

Ostatnie podrygi.

Ostatnie podrygi,jeśli chodzi o zimowe udziergi.
Tak, tak dziergam sporo. Na blogu pojawiam się rzadko, no bo wiadomo ciągle coś mnie usilnie odciąga od komputera i czasu szkoda, lepiej przerobić kilka rzędów.
Do rzeczy! W czasie, w którym mnie nie było wydziergałam 3 czapy, 1 ponczo, tunikę dla córci i pewnie coś by się tam jeszcze znalazło. 
Pogoda to raczej już wiosenna była jak robiłam zdjęcia, ale wiało przokrutnie.  W nadwiślańskich okolicznościach prezentuję/my się tak.
Moja czapa i ponczo: 
IMG_1180
IMG_1152
2014-10-05 11.56.29
Wzory na czapę i ponczo z głowy. 
Ponczo bardzo ciepłe, na wczesną wiosnę bez kurtki w sam raz.
Była też czapa dla Sophie, na specjalne zamówienie szalonej Mamy :)
A prezentuje się tak.
2014-10-28 21.59.25
I na Małej właścicielce.
Resize_P040115_16.0610003241
Mama Zosi lubi szlone pomysły i  wymyśliła czapkę minionkową.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby w trakcie dziergania moja szalona córcia nie spacyfikowała minionków na rzecz pszczółki.
Cytuję: ” Mamo dorobisz czółka tej pszczółce?” I jak tu odmówić dziecku. Tak powstała czapa bzzzz bzzz.
IMG_20150215_193157IMG_1075IMG_1176
Teraz czas na lżejsze ciuszki. 
Zaczęłam Cholernie Zakręcony Projekt.  Sama jestem ciekawa jak wyjdzie? Ma być asymetryczny, szalony, im bardziej „wykręcony” tym lepiej. Klient nasz pan :). 
Mała zajawka.
IMG_20150315_165824
A u Was co na drutkach?
Za parę dni wiosna, a więc druty w łapkę i na zieloną trawkę.
Do następnego 
Ula
20141227_154849

Zwierz Co. (2/12)

Pod choinką pojawiła się ona.
IMG_20141108_111732
Cudny Nepal ze stajni Dropsa. Mieszanka wełny i alpaki.
Niestety nie jako prezent dla mnie, lecz dla Brata mojego, najlepszego.
Nie żeby pomocnikowi Świetego Mikołaja nie chciało się wcześniej przerobić jej na prezent, lecz z uwagi na wysokie wymagania obdarowanego.
" Co Ci z niej zrobić? - spytałam
A na co wystarczy? - odpowiedział pyatniem na pytanie"
Uzgodniono -  będzie czapka.
O zgrozo wymyślił sobie czapkę nie byle jaką. Na poczatku miała być z daszkiem.
Ufff szybko zmieniła się koncepcja.
Wczoraj wieczorem wyglądała tak:
IMG_20141226_222406A że noc długa i towarzystwo wyborowe to przybyło jej jeszcze kilka centymetrów.
Natomiast dziś po śniadanku wchodzę do pokoju, paczę i oczom nie wierzę.
Niech ktoś mi powie, że to jest zwyczajna sytuacja:
IMG_20141227_112903
Siedzi i dzierga. Nie na darmo mieliśmy dwie babcie namiętnie dziergające na drutach. Czym skorupka za młodu... to i Brata babcia nauczyła, a co! A dziś tak się wkręcił, że wydziergał znaczną część, aż do momentu spuszczania oczek. I jeszcze zarządał, że nie wyjdzie póki czapki nie skończę. I jak tu się pozbyć natretnego gościa ;)
A żeby czapa nie  była zwykła, bo klient wymagający, to dorobiła sie ogonka i uszek.
Oto i ona w całej krasie
20141227_154849
Ogonek/pętelka ma różne zastosowanie.
20141227_154749
W okolicznościach domowych
20141227_154629
20141227_155222
20141227_155047
I jeszcze z tyłu:
20141227_155159
20141227_155110 Mały szczegół:
20141227_154954
 I tak oto prezentuje się czapa wykonana w kilka godzin, przez dwie osoby. Zakochałam się w niej i tak sobie myślę, że niedługo powstanie siostra bliźniaczka tym razem dla mnie  ;).
A u Was jak po świetach? Zadziergane do upadłego? Ja nie mogę narzekać. Skończyłam czapę dla siebie,  zrobiłam czapę dla Brata i zaraz zabiorę sie za skończenie przeróbek przy ponczo, bo nie do końca mi sie podobało wykończenie i nie nosiłam w ogóle choć zrobione jakieś dwa miesiące temu.
 Miłego dziergania.
Tymczasem do nastepnego.
U.



Hu-hu i 1/12

Jakoś trudno dotrzymać mi obietnicy częstszego pojawiania się tu- na „moim własnym kawałku podłogi”.
Praca, dom, dzieci i milion innych obowiązków,sami rozumiecie….
Jak mam pisać to wolę dziergać, bo na dzierganie też muszę skradać chwile, wieczorami gdy wszystko już zrobione, gdy dzieci już w łóżkach i gdy jakoś się zdarzy, że praca nie przyciągnęła się za mną do domu.
 
Ale nie o narzekaniu miało być.
1/12 to pierwsza czapka z 12 jakie mam zamiar wydziergać w ciągu roku. Nie, nie to nie ja na to wpadłam. Do zabawy zachęciła mnie  Ola z Handmade Project, która zorganizowała tą całą akcję na swoim blogu. Pomysł fajny, a zimową porą czapek dzierga się sporo. Jest zabawa, to czemu z niej nie skorzystać. Ciekawa jestem co wszystkie uczestniczki będą dziergać w maju , czerwcu i lipcu, wtedy o czpakach to zapomnij :), chyba, że z daszkiem.
Ale do sedna. Tak prezentuje się moja pierwsza czapa z 12.
DSC_1574-1
Wydziergana dla Zuzi.
DSC_1575
Projekt podróżny. Zaczełam jeszcze w domu, ale zabarałam w podróż do Warszawy. Po drodze nie zrobiłam ani jednego oczka. Nic dziwnego jak się rusza w podróż o 17, to można mieć pretensje tylko do siebie, bo przecież nie do całego świata, że w listopadzie o 17 na pólnocnej półkuli jest już noc.
 
DSC_1577-2
Za to w stolicy praca szybko dobiegła końca. Dziergałam z wełny Gazzal Galla na drutach 3,75 KP. Wełenka to przecudnej urody mieszanka Lana merino (48%), polyamide (25%) i poliakrylu (27%). Nie widać tego na zdjęciach, ale delikatnie się błyszczy. Wzór to blueberry czyli jagódki.
Polak mądry po szkodzie i w drogę powrota wybrał się zdecydowanie wcześniej. A że Polak nienawidzi jechać bezczynnie, w drodze pwrotnej dziergał komin do kompletu.
IMG_0930
Zaczęłam wzorem w jodełkę podpatrzonym u nietylkoSZALeństwo. Wzór wymagający skupienia i ścisły jak dla mnie, dlatego robi za ozdobną wstawkę, reszta dziergana pończoszniczym.
IMG_0931Wyszedł mięciutki i milutki. Dziergałam na 5,5 KP. 
Mam nadzieję, że spodoba się małej właścicielce.
Wełna tak mi się spodobała, że kupiłam ją na sweter dla siebie. Dzierga się powoli. Może do świąt uda się skończyć …
A teraz tytułowe Hu-hu.IMG_0967
Taka mała przyjemność, którą nabyłam wczoraj na przedświątecznym jarmarku – Sztukateria, który odbył się w Elblągu. Sowa projektu i wykonania Katarzyny Budka. Przesympatycznej osoby, którą poznałam rok temu na spotkaniu dla dzieci, w którym uczestniczyłam z córą. Pani Kasia dzierga cuda w wersji mini. A ,że poprzedni breloczek do kluczy był się zgubił, więc dwa razy nie trzeba było zachecać.
 
No to się napisałam za wsze czasy. 
Czas się zabrać za świąteczne ozdoby, a może pomóc trochę Świętemu??? Się zobaczy ;) 
Tymczasem do miłego.
U.
IMG_0732

Jabłuszko, jabłuszko, jabłuszko…. tralalalala

Lubicie jabłka?
Ja bardzo.
W każdej postaci, surowe, tarte smażone, zapiekane z ryżem, w szarlotce i na milion innych sposobów.
Przywieźliśmy ostatnio cały wór z sadu i tak sobie podjadamy :).
Ale jabłuszka zawitały do naszego domu również pod inną formą, a ja w końcu znalazłam czas i namówiłam modelkę do pokazania  tego co mi się udało wydziergać.
IMG_0920Wrzosowisko i jabłuszka.
Jeszcze w lecie zakupiłam wrzosową sonatę z myślą o Poli i tak o to powstał sweterek warkoczowy z jabłuszkowymi guziczkami.
Tak wygląda na tzw. plaskacza.IMG_0916IMG_0919
IMG_0927
A tak prezentuje go mała modelka.IMG_0732IMG_0737IMG_0741
Na zdjęciach z modelką sweterek ma inne guziczki, ale nie pasowały mi więc zmieniłam je na jabłuszka.
Włóczka: Sonata
Druty: KP 3,75
Wzór : reglan od góry, kombinacja warkoczy pomysł własny
Sweterek jak widać na zdjęciach trochę na wyrost, ale takie lubię dla Niej robić, bo dłużej może je ponosić.
A na dowód, że dziewiarki nie tylko siedzą i przekładają te nitki zdjęcię z zawodów jakie urządziła nam córa podczas spaceru. Bieg z piłką w jej towarzystwie.
Z Mamą:IMG_0800 I z Tatą:IMG_0821Zabawa była przednia.
Tymczasem na dziś mam takie oto plany:IMG_0929
Zabawa u Maknety trwa, a w ramach WDiC mam zamiar skończyć dziergać jesienne ponczo i zacząć czytać nową książkę :)
Zatem do miłego.
U.
 

Jesień…

Nastała jesień…
 
A ja co? 
 
A ja nadal nie pokazałam sweterka, który skończyłam jeszcze latem.
Wstyd mi. Bo nadal nie mam co pokazać. Odleżał swoje, doczekał się guzików, a zdjeć nie było kiedy zrobić. Ehhh… Jak juz mam wolną chwilkę to dziergam. A na resztę czasu nie ma.
Tymczasem podczas jesiennego spaceru udało mi się zrobić zdjęcia czapki z przed dwóch lat. Zrobiłam za dużą, hmm czemu mnie to nie dziwi. Noszona jest dopiero w tym roku, a prezentuje się tak:
2014-10-05 13.52.05
 
 
2014-10-05 13.52.29
 
Wzór albo z raverly, albo udostępniony na czyimś  blogu, w tej chwili nie pamietam, postaram sie poszukać. włóczka to jakaś bawełna kupiona w SH, bardzo ładnie sie prezntuje i jest milutka w dotyku. Więcej szcegółów nie pamiętam :/
A tymczasem zrobiłam czwarte, tak czwarte podejście do jesiennego poncho i tym razem jest ok, przynajmniej na razie. Póki co wygląda tak:2014-10-05 11.56.29
 
Jest  grubaśny, jak widać kolorowy i i mam nadzieje będzie mnie grzał w zimne jesienne poranki i wieczory.
 
Na deser zdjęcie ze spaceru. Pisałam już Wam kiedyś, że bardzo lubię jesień? Zwłaszcza taką, ciepłą, słoneczną i kolorową.
 2014-10-05 13.30.04
  Do następnego…

Ice cream

Ufff… 
Upały zelżały, a nawet rzec by można, że wielkimi krokami zbliża się jesień. A ja wreszcie skończyłam sweterek, który zaczęłam dziergać chyba w marcu, sama już nie pamiętam. Dziergać to ja skończyłam jakiś miesiąc temu, ale upały przogromne były i pomimo iż to bawełna z bambusem nikt nie był w stanie zmusić mnie bym założyła coś więcej niż bawełniany top. Dlatego chwalę się dopiero teraz.
Wyszedł taki jak chciałam, lekki przewiewny i na dodatek pasiasty.  Uwielbiam paseczki, choć co niektórzy mogą rzec, że przy takim wzroście jaki ja posiadam to raczej paski ale pionowe a nie poziome. A  ja właśnie te poziome bardzo lubię :D. A co, tak na przekór. Ooooo to też bardzo lubię być na przekór. Od dziecinnych lat lubiłam ubierać się w rzeczy, których inni nie nosili, nie nawidzę powielania. Do dziś wypominam siostrze, że kupiła sobie takie same buty jak ja i zniszczyła cały mój misterny plan z wyróżnianiem się ;).
Ale do rzeczy. Proszę Państwa zapraszam na lody, bo właśnie z nimi kojarzą mi się te dwa kolorki z rzeczonego sweterka.
IMG_2562 IMG_2564 IMG_2575 IMG_2580 IMG_2579
Wzór: prosty reglan od góry robiony „na oko”
Wełna: Bawełna z bambusem Nako
Druty : KP 3,75
Ściągacz: 1×1 prawe przekręcone.
Bardzo wygodny i bardzo się polubiliśmy :)
A tymczasem postanowiłam dołączyć do zabawy u Maknety. Co środowe wspólne dzierganie i czytanie mam zamiar uskuteczniać co tydzień :).
IMG_2583
Zatem miłego czytania ja oddelegowuję się do czytania i dziragania :)
 

 

Like a Pink

Jakiś czas temu pewna znana projektantka dzianiny opublikowała wzór sweterka, który bardzo mi się spodobał. Udało mi się nawet wygrać ów wzór i mogłam zabrać się do dziergania bez dodatkowych kosztów.
Hmmm….. Zabrać się do dziergania to nie takie hop!siup! jakby się mogło wydawać.
Przecież najpierw trzeba skończyć to co się ma akurat na drutach. Później trzeba się zastanowić z jakiej wełenki chciałoby się wydzieragć wspomniane wcześniej cudo. Trzeba znaleźć czas na zakup wełenki…, wybrać kolor….,postarać się nie spędzić całego dnia w sklepie z włóczkami…., wrócić do domu…., zacząć dziergać…. 
Och trochę długa ta droga do pokazania efektu końcowego. 
Dziergać zaczęłam w marcu, pokazuję dopiero teraz :/ 
Najpierw brakowało mi czasu, żeby zasiąść do komputera. A później…. Później to zapomniałam hasła do bloga i trochę to potrwało nim je odzyskałam a i tak musiałam skorzystać z pomocy Mr M.
Sweter miał już swój debiut „na salonach” :) tzn był noszony w ciepłe wiosenne dni do pracy i nie tylko.
Oto rzeczony sweterekIMG_2466 IMG_2467 IMG_2472
Wzór: Alecia Beth by Justyna Lorkowska
Wełna: Jeans Yarn Art kolor raczej koralowy niż różowy.
Co prawda wzór Justyny to cardigan dziergany bezszwowo, ale w trakcie dziergania doszłam do wniosku, że tym razem to wolę mieć sweterek a nie cardigan no i wyszło jak wyszło.
Sweter/bluzeczka dziergane ściśle według opisu Lete , jedynym odstępstwem jest zmiana z cardiganu na bluzeczkę. Ot taka moja fanberia :).
Czy u Was też takie upały?
Korzystając z urlopu udało mi się dokończyć kolejny sweterek dla mnie i rozpocząć coś dla córci, ale o tym następnym razem. Bięgnę zrobić zdjęcia póki pogoda troszkę za chmurką bo inaczej to ja nie włożę nic oprócz jakiegoś topu.
Do miłego :)

Się porobiło…

Się porobiło i na drutach i życiowo i ogólnie.
Praca, praca, praca…
Dziś powiedziałam Basta! Muszę bo się uduszę, jak nie napisze chociaż kilku słów.
Praca, dzieci, dom. Ot w takiej kolejności mija mi dzień za dniem. Na  dziergadła zdecydowanie mniej czasu. A było narzekać, że nuda, że chcę do pracy, no że też mnie podkusiło. 
A na pisanie czegokolwiek chociażby raz w tygodniu zawsze zabraknie czasu.
Od momentu kiedy zdecydowałam się poszerzyć krąg pracujących powstały:
Opposite Pole by Joji Locatelli – zdjęć gotowego wyrobu brak :/
Butki Sartje dla maleńkiej Nadii.1957353_1449146245317593_101164342_n
Wzór: Saartje’s Bootees by Saartje de Bruijn , Wełna: Dora light, Druty:2,5
1937994_1449146401984244_218856975_n
Zdjęcię by Artur i spółka.
Wykonanie butków to w stu procentach moja sprawka, natomiast cudne ozdoby to sprawka rodziców małej Nadii. Z tego co mi wiadomo szanowny Pan Tata wymyślał i zlecał wykonanie szanownej Pani Mamie. Efekt bardzo zadowalający :).
A tymczasem w krótkich chwilach relaksu dziergam Alecia Beth by Justyna Lorkowska
1926681_419950008150106_1723295640_nZdjęcie bardzo nieaktualne, na dzień dzisiejszy mam juz zdecydowanie więcej.

Wprowadziłam trochę zmian we wzorze ale o tym podczas prezentacji gotowego udziergu.

Do miłego mam nadzieję, szybszego napisania.

Ps. Zdecydowanie częściej zaglądam do Was na blogi niż tpiszę na swoim. Ehhh życie :)